Szaleństwo z mieszkaniami w Czechach. Bank centralny ostrzega polityków

We wtorek Jiri Rusnok, szef Narodowego Banku Czeskiego, powiedział, że kredyty hipoteczne są największym ryzykiem dla stabilności czeskiego systemu bankowego. Bank podniósł wymogi kapitałowe dla banków, by utrudnić udzielanie nowych pożyczek.

Czeski rynek mieszkaniowy faktycznie rozgrzany jest do czerwoności. Ceny nieruchomości w czwartym kwartale ubiegłego roku wzrosły o 11 proc. w stosunku do danych sprzed roku. Za metr kwadratowy nowego mieszkania w Pradze trzeba zapłacić średnio teraz około 75 tys. koron, czyli ponad 12 tys. zł.

Czechów to jednak nie powstrzymuje przed zaciąganiem kolejnych kredytów hipotecznych i w pierwszym kwartale tego roku wzięli aż o 30 proc. więcej pożyczek na kupno mieszkania lub domu niż z początkiem 2016 roku.

Czytaj więcej: Jakie są największy zalety naszej gospodarki dla zagranicznych inwestorów?

O groźbie przegrzania rynku mieszkaniowego w Czechach zaczęli też mówić tamtejsi politycy. Rozważany jest np. pomysł wprowadzenia dodatkowych ograniczeń w udzielaniu kredytów hipotecznych rodzinom o niskich dochodach – Rusnok w ubiegłym tygodniu wzywał polityków, by przyspieszyli prace nad nimi.

Nikt nie chce powtórki z załamania na rynku kredytów hipotecznych niskiej jakości, do którego doszło w 2007 roku w USA.

Podziel się artykułem