Czego w nowym roku będą bali się inwestorzy, czyli dlaczego złoty będzie mógł się osłabić?

Wybory we Włoszech, wzrost napięcia na Półwyspie Koreańskim, krach na rynku bitcoina – inwestorzy zawsze znajdą temat, który ich szczególnie interesuje i wpływa na ich zakupy, a więc i kurs złotego. Oto subiektywna lista tych zagrożeń, które prawdopodobnie będą najbardziej wpływały na notowania akcji i walut w nowym roku.

Inwestorzy interesują się niemal wszystkim. Śledzą np. dane o eksporcie Chin i cenach domów w Państwie Środka, zastanawiają się kto wygra w nadchodzących wyborach we Włoszech i w Irlandii. Do tego niektórzy sprawdzają regulacje reformy podatkowej w USA lub przyglądają się rozmowom o przyszłości porozumienia NAFTA. Jednym słowem jest bardzo wiele czynników, które mogą wpłynąć pozytywnie lub negatywnie na notowania akcji, surowców i walut. Zastanówmy się, które z nich są największym zagrożeniem dla rynków, czyli które mogą wywołać największe spadki. W tym złotego.

Krach na rynku bitcoina i innych kryptowalut
Bitcoin z początkiem 2017 roku kosztował niecały tysiąc dolarów. W pierwszej połowie grudnia trzeba było za niego zapłacić nawet niemal 20 tys. dolarów. Przed świętami gwałtownie potaniał, stracił niemal jedną trzecią maksymalnej wartości. Pod koniec roku część strat odrobił, ale niewykluczone, że gwałtowne załamania na rynku bitcoina się powtórzą. I mogą być jeszcze większe. Jeżeli tak, to niewykluczone, że wpłyną na inne rynki – np. na notowania spółek technologicznych. A to z kolei może być zaczynem większej bessy na globalnych rynkach.

Koniec taniego pieniądza
Od końca ubiegłej dekady, a więc od apogeum globalnego kryzysu, giełdy są napędzane tanim pieniądzem kreowanym przez najważniejsze banki centralne świata. Masowo drukował dolary Fed, euro nadal drukuje Europejski Bank Centralny, skup aktywów z rynku za nowo wprowadzone do obiegu pieniądze przez lata praktykowali Japończycy i Anglicy. To się kończy. Banki centralne wracają do bardziej standardowej polityki monetarnej – to może wyhamować wzrosty na rynkach akcji i surowców, a nawet zapoczątkować głębsze załamanie.

Mario Draghi zmniejsza druk euro. Ale z tej opcji nie chce całkiem zrezygnować

Wojna na Półwyspie Koreańskim
Wybuch wojny z Koreą Północną miałby katastrofalne skutki dla świata. Dość powiedzieć, że taki konflikt mógłby zrujnować Koreę Południową – jedno z najważniejszych dzisiaj państw na mapie gospodarczej świata. A to w konsekwencji groziłoby nowym globalnym załamaniem i recesją. Wszystkie strony koreańskiego konfliktu to wiedzą, dlatego wojna wydaje się mało prawdopodobna, ale wysokie napięcie na Półwyspie Koreańskim, kolejne testy rakietowe Kima lub nowa próba jądrowa, mogą również mocno zachwiać rynkami.

Bliski Wschód – niekończąca się opowieść
Zagrożeń geopolitycznych jest więcej. Inwestorzy na pewno będą obserwować wydarzenia na Bliskim Wschodzie. Niewykluczone, że po decyzji Trumpa uznającej Jerozolimę jako stolicę Izraela, dojdzie tam do jeszcze większych protestów niż teraz. Za nimi może pójść interwencja armii izraelskiej i Bliski Wschód znowu znajdzie się na czołówkach gazet. Ponadto tam problemy nie kończą się na nierozwiązanym problemie izraelsko-palestyńskim. Do końca wojny w Syrii daleko, rywalizacja Arabia Saudyjska – Iran jest groźna i nie maleje, podobnie jak np. różnice w podejściu do problemu Kurdów przez Zachód i Turcję. O Bliskim Wschodzie więc inwestorzy na pewno nie zapomną.

Europa – nowe wybory, nowi populiści
Podobnie, jak nie zapomną o kolejnych wyborach w Europie. Tuż przed Sylwestrem włoski prezydent rozwiązał tamtejszy parlament, nowe wybory w Italii zatem wczesną wiosną i możliwe, że wygrają je antyeuropejscy populiści – Ruch 5 Gwiazd. Taki scenariusz może wpłynąć na notowania euro, a więc i mocno powiązanego z nim złotego.
Nie jest też dzisiaj pewne, czy Angeli Merkel uda się stworzyć kolejny rząd – negocjacje z SDP mają dopiero ruszyć. Możliwe, że i w Niemczech będą wcześniejsze wybory.

Niemiecki biznes w końcu zareagował na brak nowego rządu. Na razie ostrzeżenie, nie dramat

Taka groźba pojawia się też w Wielkiej Brytanii. Pozycja Partii Pracy jest coraz silniejsza, rząd May może upaść – przy czym najwięcej zależy tu od wyniku negocjacji z Brukselą.
Tymi wszystkimi tematami inwestorzy z pewnością będą żyli i będą one wpływać na ich zakupy.

Śledztwo w USA, wybory w Rosji
W nadchodzącym roku nieprzyjemną niespodzianką mogą okazać się również wyniki śledztwa prowadzonego w USA w sprawie powiązań administracji Trumpa z Rosjanami. W skrajnym wypadku mogą doprowadzić do próby uruchomienia procedury impeachmentu wobec Donalda Trumpa. A to mocno uderzy w kurs dolara.
Czekają nas też wybory prezydenckie w Rosji – tu zwycięzca jest już znany od dawna, ale przynajmniej teoretycznie pewien wzrost napięcia związany z tą elekcją jest niewykluczony.

Koniec porozumienia NAFTA
Trump może również zachwiać rynkami, jeżeli faktycznie wycofa USA z umowy NAFTA. Koniec wolnego handlu w Ameryce Północnej z pewnością wpłynie na notowania nie tylko peso, ale i kanadyjskiego oraz amerykańskiego dolara. Ten scenariusz jest całkiem prawdopodobny – renegocjacje umowy idą na razie jak po grudzie.

Amerykanie mogą stracić miliardy przez ryzykowny pomysł Trumpa. I nie tylko oni

Bańka na rynku nieruchomości
W co najmniej kilku miejscach świata – na ważnych rynkach – obserwowane są ponadprzeciętne wzrosty cen nieruchomości. Możliwe, że powstanie tam i pęknie bańka spekulacyjna. Jeżeli zdarzy się tak w Chinach, to mamy niemal w stu procentach pewne załamania na globalnych rynkach i groźbę nowej światowej recesji.
Niebezpiecznie jest też pod tym względem między innymi w Kanadzie, Australii, Szwecji i Norwegii – jeżeli tam rynki nieruchomości się załamią, jest spora szansa, że my również to odczujemy.

Polityka PiS nie martwi na razie inwestorów
Dobra kondycja polskiej gospodarki, która czerpie pełnymi garściami z europejskiego ożywienia, w tym głównie w Niemczech i którą dodatkowo napędzają zwiększone transfery społeczne – program 500 plus – powoduje, że inwestorzy nie przejmują się specjalnie działaniami rządu PiS dotyczącymi innych obszarów niż czysto gospodarczych. Likwidacja trójpodziału władzy ich np. nie boli – nie wierzą, że spór z Unią zakończy się sankcjami dla Polski.

Fitch o uruchomieniu art. 7 przez Brukselę. To w przyszłości może nas bardzo zaboleć

Problem pojawi się tu dopiero za kilka lat – kiedy Unia obetnie nam fundusze w kolejnym budżecie. Lub jeżeli rząd w ramach działań renacjonalizacyjnych lub związanych z pomysłami ograniczenia działań mediów opozycyjnych, wejdzie w konflikt z inwestorami zagranicznymi – tak stało się np. w przypadku kary nałożonej przez urzędników nowej władzy na TVN.

Czytaj więcej: Kraj NATO kupuje system przeciwlotniczy od Rosji.
Czytaj więcej: Kłopotliwy koniec roku dla Apple’a. Dwa problemy.