May słabnie, wraz z nią funt. Brytyjska premier może odejść a Brexitu może nie być

W poniedziałek wyraźnie osłabił się brytyjski funt. W ten sposób inwestorzy walutowi zareagowali na informacje z Wielkiej Brytanii, że rośnie opozycja wśród konserwatystów wobec Theresy May.

W poniedziałek rano funt tracił 0,7 proc. wobec amerykańskiego dolara. To sporo. Brytyjska waluta osłabiał się też względem złotego. Trzeba było w poniedziałek zapłacić za nią średnio niecałe 3 grosze mniej niż przed weekendem. Analitycy nie mają wątpliwości skąd to osłabienie.

– Aż 40 posłów Partii Konserwatywnej zgodziło się podpisać list wyrażający brak zaufania do premier Theresy May – poinformował w niedzielę „Sunday Times”. Zdaniem gazety liczba przeciwników szefowej rządu wzrosła i brakuje zaledwie 8 podpisów, aby formalnie rozpocząć procedurę wyboru nowego lidera partii. Spekuluje się też o tym, że niektórzy proeuropejscy posłowie Partii Konserwatywnej mogą zagłosować tak jak opozycyjna Partia Pracy, aby zmusić premier May do złagodzenia strategii ws. Brexitu – napisał w poniedziałkowym komentarzu Marek Rogalski z DM BOŚ.

To nie jedyny problem brytyjskiej premier. Tabloid „Mail on Sunday” donosi, jakoby szefowa rządu stała się zakładnikiem Borisa Johnsona (szefa MSZ), oraz Michaela Gove (ministra środowiska), którzy opowiadają się za „twardym” Brexitem.

Cały czas media wracają też do dymisji dwóch ministrów z rządu. Z początkiem listopada, po skandalu seksualnym, z rządu wycofał się minister obrony Michael Fallon, a kilka dni później, po ujawnieniu nieautoryzowanych spotkań z przedstawicielami izraelskiego rządu, dymisję złożyła minister rozwoju międzynarodowego Priti Patel. To dowód na to, że drużyna Theresy May raczej nie składa się z samych profesjonalistów.

Czech, Brytyjczyk, dwa bratanki. Przynajmniej w jednej kwestii dotyczącej pieniędzy

Brak postępów w rozmowach z Brukselą

Ludzie Pani Premier nie są też w stanie dogadać się z Brukselą. W zeszłym tygodniu Michel Barnier,szef unijnych negocjatorów poinformował, że wciąż nie udało się przełamać impasu w rozmowach, a przewodniczący Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani przyznał w wywiadzie prasowym, że Wielka Brytania powinna zapłacić przynajmniej 60 mld euro do unijnego budżetu po wyjściu z UE. Londyn tymczasem zgadza się maksymalnie na 20 mld euro, choć plotki mówią, że już mięknie i może wyłoży więcej.

Nie jest więc pewne, czy podczas grudniowego spotkania Rady Europejskiej liderzy pozostałych 27 państw członkowskich zdecydują się na ogłoszenie „wystarczającego postępu” w negocjacjach z Wielką Brytania. To warunek, jaki stawia się Londynowi przed przejściem do drugiego etapu rozmów, poświęconego przyszłym relacjom dwustronnym pomiędzy Zjednoczonym Królestwem a Unią Europejską.

To wszystko napędza notowania Partii Pracy. Jeremy Corbyn wykorzystuje perfekcyjnie problemy Konserwatystów. Ostrzegł ostatnio, że słabość premier May i niestabilność jej rządu może „niebezpiecznie osłabić pozycję Wielkiej Brytanii w negocjacjach”.

Wg prowadzonego przez BBC specjalnego zbiorczego podsumowania przeprowadzanych badań opinii publicznej wynika, że teraz Partia Pracy mogłaby wygrać ewentualne przedterminowe wybory na Wyspach.
Chaosu i braku porozumienia obawia się też biznes. Konfederacja Brytyjskiego Przemysłu, wpływowa organizacja angielskich pracodawców, wyraziła w poniedziałek głębokie zaniepokojenie brakiem postępów w rozmowach z Brukselą.

Co czeka Wlk. Brytanię, jak nie dogada się z Unią? Naprawdę wiele strat i problemów

Może więc zrezygnujmy z Brexitu?

Całe to zamieszanie powoduje, że w Wielkiej Brytanii mocniej słyszalni są znowu zwolennicy powstrzymania Brexitu. W piątek mówił o tym np. John Kerr, były brytyjski negocjator, który z początkiem wieku współtworzył zapisy nowych traktów unijnych – w tym wymyślił głośny Artykuł 50, który pozwala rozpocząć procedurę opuszczenia Unii.

– Nie musimy opuścić Unii, ponieważ May wysłał list do Brukseli. Możemy zmienić zdanie na każdym z kolejnych etapów negocjacji – tłumaczył na spotkaniu w Londynie.

Padły nawet jeszcze mocniejsze słowa. – Jeżeli zmienimy zdanie, Putin i Trump będą niezadowoleni, ale nasi bliscy sąsiedzi i nasi prawdziwi przyjaciele za Atlantykiem i w krajach Brytyjska Wspólnota Narodów będą szczęśliwi. Myślę, że wszyscy powinniśmy o tym wiedzieć – mówił Kerr.

Czytaj więcej: Smartfony najdroższe w historii. W ciągu roku podrożały średnio o 120 złotych.
Czytaj więcej: Spór o podatki w USA i wygrane Demokratów w wyborach stanowych uderzają w giełdy na świecie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*