Zalando bije rekordy sprzedaży. Ale do sensownych zysków nadal daleko

Inwestorom nie spodobał się najnowszy raport Zalando, wielkiego europejskiego sprzedawcy odzieży przez internet. We wtorek po południu akcje spółki na giełdzie we Frankfurcie traciły aż 4,66 proc.

Na pierwszy rzut oka reakcja inwestorów wydaje się irracjonalna. Dlaczego tanieją akcje spółki, której sprzedaż w trzecim kwartale przekroczyła miliard euro (wyniosła dokładnie 1,075 mld euro) i tym samym wzrosła aż o 29 proc. w stosunku do danych sprzed roku?

Potężny wzrost sprzedaży nie jest przy tym jedyną rzeczą, którą sprzedawca odzieży z Berlina może się pochwalić. O niecałe 16 proc. w stosunku do danych sprzed roku wzrosła np. liczba klientów Zalando – w trzecim kwartale było ich już 22,2 mln.

Co ważne, klienci częściej niż w przeszłości powracają na zakupy do Zalando. Aktywny klient składa średnio w ciągu roku 3,8 zamówień, rok temu było to 3,4 zamówień. Ich liczba jest teraz najwyższa w historii firmy. To spowodowało, że rocznie na zakupy w Zalando aktywny klient wydaje już 236 euro.

Imponujące jest też to, że aż 72 proc. odwiedzin w serwisie internetowym firmy jest realizowanych za pomocą smartfonów. Klienci spółki przeglądają więc ofertę firmy niemal non-stop.

Zalando testuje nowy wynalazek. Kurier znajdzie Cię nawet w parku

Polskie akcenty w raporcie

W prezentacji do raportu kwartalnego Zalando pojawiły się również polskie akcenty. Spółka przypomniała np. o uruchomieniu ogromnego centrum dystrybucyjnego pod Szczecinem. Pierwszą paczkę wysłano z niego w sierpniu, ma w nim pracować docelowo około tysiąca osób.

Zalando poinformowało również inwestorów, że w Polsce w trzecim kwartale wystartował Zalando Lounge, klub zakupowy pozwalający na tańsze, promocyjne zakupy niektórych kolekcji.

Ponadto pośrednio z raportu wynika, że rośnie sprzedaż firmy w Polsce. Koncern nie raportuje co prawda precyzyjnie przychodów z poszczególnych rynków, ale dzieli je na trzy duże kategorie – pochodzące z krajów niemieckojęzycznych (DACH), reszty Europy i inną sprzedaż. I wyraźnie widać, że przychody z europejskich krajów, innych niż niemieckojęzyczne, rosną wyraźnie. W trzecim kwartale sięgnęły 490 mln euro – powiększyły się więc w ciągu roku aż o 30 proc. – i są już prawie takie same jak sprzedaż spółki w krajach DACH (498 mln euro).

Oczywiście nie cała sprzedaż spoza krajów niemieckojęzycznych przypada na Polskę – Zalando działa na 15 rynkach, między innymi we Włoszech i w Hiszpanii. Ale Polska z pewnością w jej przychodach znaczy coraz więcej – to był dodatkowy powód, poza atrakcyjnymi kosztami pracy, by wielkie centrum logistyczne zbudować właśnie nad Wisłą.

Sprzedawca bielizny bije rekordy. Bezcenna pomoc topmodelki

Problemem są zyski

Zalando jest firmą, która rozwija się niezwykle szybko od powstania w 2008 roku. Na budowę sieci dystrybucyjnej, marketing i technologie IT wspierające sprzedaż wydaje regularnie ogromne pieniądze.

W 2017 roku, jak powiedział na konferencji we wtorek Rubin Ritter, jeden z trzech jej dyrektorów zarządzających, wartość inwestycji wyniesie około 250 mln euro, a więc wyraźnie przekroczy miliard złotych! Zalando np. równocześnie buduje i uruchamia aż sześć wielkich magazynów – w tym wspomniane centrum dystrybucyjne w Polsce.

Duże inwestycje uderzają w zyski. Te są symboliczne. EBIT, zysk przed odprowadzeniem podatków i bez uwzględnienia amortyzacji, wyniósł w trzecim kwartale tylko 0,4 mln euro. Analitycy oczekiwali 2,3 mln euro.

Polityka, której celem jest zdobycie jak największej części rynku jest zgodna z celami największego udziałowca Zalando – to szwedzka spółka inwestycyjna Kinnevik, do której należy 31,7 proc. akcji sprzedawcy odzieży. Jest też odpowiedzią na działania konkurencji – w tym amerykańskiego Amazonu, który mocno rozwija sprzedaż odzieży.

Przeszkadza jednak innym inwestorom na giełdzie i stąd spadki cen akcji. Oni chcieliby, by Zalando zaczęło już dużo zarabiać. Na to trzeba będzie jednak poczekać. W czwartym kwartale internetowy gigant dalej chce koncentrować się głównie na rozwoju sprzedaży.

Foto: Zalando.

Czytaj więcej: Setki uziemionych samolotów, kolejki na granicach i tysiące utraconych etatów – co czeka Wlk. Brytanię, jak nie dogada się z Unią.
Czytaj więcej: Program 500 plus do zmiany? Populacja Polski nadal się kurczy.