Mario Draghi zmniejsza druk euro. Ale z tej opcji nie chce całkiem zrezygnować

W czwartek Europejski Bank Centralny podjął decyzję o zmniejszeniu o połowę programu QE – skupu aktywów z rynku. Równocześnie, by nie wystraszyć inwestorów, wydłużył go o 9 miesięcy i nie zmienił stóp procentowych – depozytowa jest nadal ujemna.

Amerykanie swoje maszyny drukarskie wyłączyli pod koniec października 2014 roku – uznali, że program luzowania ilościowego (ang. quantitative easing, QE) spełnił swoje zadanie. Uchronił świat przed jeszcze większą recesją i kryzysem od tego, który nastąpił po upadku Lehman Brother w 2008 roku. Równo trzy lata później Europejski Bank Centralny (EBC) nie zdobył się na podobny krok. Program skupu aktywów będzie dalej kontynuowany, tyle tylko, że w mniejszej skali.

Do końca tego roku nic się nie zmieni. Dalej bank na realizację programu QE będzie wydawał 60 mld euro miesięcznie. Od stycznia przyszłego roku jednak zakupy aktywów zostaną zmniejszone do 30 mld euro miesięcznie. I mają potrwać co najmniej do końca września 2018 roku. Co najmniej, ponieważ bank dodatkowo zastrzegł sobie możliwość kolejnego przedłużenia programu, a nawet jego ponownego powiększenia, gdyby inflacja, zamiast podnosić się do celu pożądanego przez bank, znowu zaczęła maleć.

– Znaczna stymulacja monetarna pozostaje konieczna, by umożliwić wzrost inflacji do celu w średnim terminie – powiedział Mario Draghi, prezes EBC na konferencji prasowej w czwartek.

Na tej samej konferencji padły również słowa, że program QE nie zakończy się nagle, co można interpretować zarówno jako możliwość jego stopniowego wygaszania w przyszłości, jak i informację o tym, że o zmianach w jego działaniu EBC będzie informował z odpowiednim wyprzedzeniem.

Bank nie zdecydował się ponadto na zmianę wysokości stóp procentowych – refinansowa pozostaje na poziomie 0 proc., a depozytowa nadal wynosi minus 0,4 proc.

Frank najtańszy od czarnego czwartku z 2015 roku. Czy jeszcze potanieje?

Niemcy i Holendrzy chcieli inaczej

Decyzja o jednoczesnym ograniczeniu wielkości programu QE i jego przedłużeniu o kolejnych 9 miesięcy – wcześniej EBC ustalił, że potrwa do końca 2017 roku – nie była podjęta jednogłośnie.

Szybszego wygaszenia programu domagali się Niemcy i Holendrzy. Ich zdaniem gospodarka strefy euro jest już na tyle rozpędzona, że dalsze intensywne stymulowanie jej bardzo luźną polityką monetarną grozi znaczącym wzrostem inflacji.

Przeciwnego zdania byli przedstawiciele krajów peryferyjnych strefy euro. Argumentowali, że zbyt szybkie wygaszenie QE spowoduje wzrost cen kredytów na ich rynkach, hamując tym samym ożywienie gospodarcze.

Czeski bank centralny podnosi stopy procentowe. Pierwsza taka decyzja od lat w Unii Europejskiej

Dla rynków decyzja EBC była pewnym zaskoczeniem. Spodziewano się raczej mniejszej redukcji skali skupu aktywów – do 40 mld euro miesięcznie. Z drugiej strony zakładano raczej, że program QE wygaśnie już w połowie czerwca przyszłego roku. Stało się jednak inaczej.

Euro oraz powiązany z nim złoty tracą wobec dolara i franka. O 16.45 za dolara trzeba było zapłacić nieco ponad 3,62 zł – rano mniej o nieco ponad grosze. O tej samej godzinie mniej więcej tak samo podrożał frank. Nie są to jednak jakieś ogromne zmiany.

Negatywnie na decyzję EBC zareagowały giełdy. Ale i tu spadki nie trwały długo. Akcje na giełdach dość szybko znowu zaczęły drożeć.

Czytaj więcej: Czego można się spodziewać po zjeździe KPCh?
Czytaj więcej: Smutny obraz SKOK-ów. Sektor nadal na stratach. Mniej kas, depozytów i pożyczek.