Znany bank ostrzega. Katalonia nie jest największym problemem. Gorzej jest we Włoszech

Katalonia kamufluje to, czym naprawdę powinni martwić się inwestorzy – twierdzi Althea Spinozzi, manager ds. obrotu z Saxo Banku. Jej zdaniem prawdziwym problemem jest stagnacja we włoskiej gospodarce i pogarszający się klimat polityczny na Półwyspie Apenińskim.

Althea Spinozzi w swoim najnowszym komentarzu rynkowym przypomina, że z początkiem ubiegłego tygodnia, kiedy cała Europa żyła obrazkami z referendum niepodległościowego w Katalonii, rząd w Madrycie i tak zdecydował się na emisję nowych pięcioletnich i dziesięcioletnich obligacji.

I emisja ta spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem na rynku. Sprzedaż długu się udała, rentowności obligacji nie wzrosły do przesadnie wysokich poziomów. – Jest to wyraźny sygnał, że inwestorzy są nadal pozytywnie nastawieni wobec Hiszpanii, niezależnie od tego, co dzieje się w Katalonii, ponieważ uważają, że regionowi brakuje tego, co jest konieczne do uzyskania niepodległości – twierdzi Spinozzi.

Analityczka z Saxo Banku zwraca też w komentarzu uwagę na to, że choć rentowności długu dwóch największych hiszpańskich banków pod względem aktywów – Santandera i BBVA – zwiększyły się o 10-20 punktów bazowych tuż po głosowaniu niepodległościowym, to jednak dość szybko wróciły do poziomów sprzed całego politycznego zamieszania.
Więcej na nim straciły katalońskie banki CaixaBank i Banco de Sabadell oraz sam rząd Katalonii – rentowności ich długów są wyraźnie wyższe niż przed referendum, choć i tu powoli wracają do wcześniejszych poziomów.

Wniosek? – Wydaje się, że inwestorzy nie traktują obecnie poważnie zagrożenia niepodległością Katalonii. Trudno uwierzyć, że tak mały region spełnia wszystkie wymogi, aby stworzyć aparat polityczny zdolny do prowadzenia negocjacji w sprawie niepodległości zarówno z Hiszpanią, jak i UE. Separatyści powinni zdać sobie sprawę z jednego faktu: osamotniona Katalonia przeciwko światu nie jest wiarygodna – czytamy w komentarzy Spinozzi.

Czytaj więcej: Gdzie w Europie najbardziej drożeją mieszkania?

Włochy – chory człowiek Europy

Manager ds. obrotu z Saxo Banku dużo bardziej martwi się Włochami. Przypomina, że są bardzo zadłużone, z całkowitym długiem na poziomie 132,5 proc. PKB. – Na całym świecie tylko Grecja i Japonia mają wyższe wskaźniki w tym obszarze – podkreśla.

Ponadto gospodarka włoska radzi sobie gorzej niż inne, a wzrost PKB jest powolny. W pierwszym kwartale wyniósł skromne 0,5 proc., a w drugim było jeszcze gorzej – tylko 0,3 proc.

Czytaj więcej: Niemiecki rząd mocno podnosi prognozy wzrostu.

– Niespłacone kredyty nadal ciążą saldom włoskich banków, ponieważ nie są one w stanie same poradzić sobie ze skalą tego problemu, a Europejski Bank Centralny nie rozwiązuje tej sytuacji we właściwy sposób. Na dodatek, kiedy rozpocznie się proces ograniczenia luźnej polityki banku centralnego, włoska gospodarka będzie narażona na dalsze napięcia, co być może doprowadzi do kryzysu finansowego – dodaje Althea Spinozzi.

A to nadal nie wszystko. Sytuacja, jej zdaniem, staje się jeszcze bardziej tragiczna, gdy spojrzymy na sytuację polityczną kraju. Coraz większym poparciem cieszy się populistyczny antyeuropejski Ruch Pięciu Gwiazd, który obiecuje renegocjowanie traktatów z UE, jeżeli zostanie wybrany w maju przyszłego roku.

Inwestorzy nie do końca zdają sobie sprawę z zagrożenia. Rentowność 10-letnich włoskich wynosi 2,11 proc., co jest poziomem wyższym tylko o 45 punktów od Hiszpanii. A przecież – co niepokoi Altheę Spinozzi – włoskie banki posiadają około 20 proc. obligacji rządu Włoch, co oznacza, że nie tylko ich salda mają słabe podstawy, ale ich ekspozycja na dług rządowy jest znaczna – dlatego też są silnie narażone na zawirowania polityczne.

– Połączenie słabych wyników gospodarczych, niestabilnego systemu bankowego i rosnącego poparcia dla populistycznej partii politycznej sprawia, że włoska sytuacja jest bardzo trudna. Czy inwestorzy rzeczywiście w pełni wliczają to w ceny obligacji? – pyta retorycznie Spinozzi na końcu rynkowego komentarza.

Czytaj więcej: Znajdź dobrego informatyka do pracy. Zapłacą Ci za to nawet 15 tys. zł.
Czytaj więcej: Inflacja podnosi łeb w Polsce. Nasi producenci w czołówce tych, co najbardziej podnoszą ceny.