Duże amerykańskie banki ostrzegają, że najlepsze na rynkach już za nami. Możliwa głębsza korekta

Analitycy z takich banków jak między innymi Morgan Stanley i Bank of America Merrill Lynch twierdzą, że amerykański rynek znajduje się w ostatniej fazie cyklu koniunkturalnego. Zaraz po fazie hossy na giełdzie i rozkwitu w gospodarce, może przyjść duża korekta i potem spowolnienie.

Dla Savity Subramanian, dyrektor zarządzającej w Bank of America Merrill Lynch, odpowiedzialnej za pracę grupy analityków i zarządzających związanych z amerykańskim rynkiem, problemem są ostatnie zachowania inwestorów giełdowych w USA. Z jej obserwacji wynika, że po raz pierwszy od połowy minionej dekady, a więc czasów tuż przed wybuchem globalnego kryzysu, w dużym stopniu ignorują oni raporty spółek, które okazały się lepsze od prognoz.

– Ten brak reakcji może być kolejnym sygnałem nadciągającego końca cyklu koniunkturalnego – napisała w notce do inwestorów. Jej zdaniem, teraz inwestorzy kierują się bardziej oczekiwaniami i próbują łapać okazje, niż budować strategie oparte na twardych danych finansowych przedstawianych przez spółki.

O pewnym oderwaniu decyzji inwestorów od informacji zawartych w raportach korporacji mówi też Andrew Sheets, jeden z szefów strategów w banku Morgan Stanley. Ale to nie jest jego zdaniem jedyny znak, że hossa na amerykańskim rynku akcji może się skończyć wkrótce. Sygnałem ostrzegawczym jest również coraz mniejsza korelacja pomiędzy kluczowymi instrumentami, którymi handluje się na rynkach.

– Akcje są teraz mniej skorelowane z wycenami na rynku walutowym, te z kolei mniej ze stopami procentowymi, a wszystko mniej reaguje na zmiany cen ropy – napisał we wtorek w komentarzu dla inwestorów.

Czytaj więcej: Miedź najdroższa od niemal trzech lat. Co się dzieje?

Gaurav Saroliya, makrostrateg z Oxford Economics zwraca dodatkowo uwagę, na wartość dodaną (w uproszczeniu to różnica między przychodem ze sprzedaży a wszystkimi kosztami produkcji) osiąganą teraz w amerykańskich firmach działających poza branżą finansową. Jest mniejsza niż przed rokiem, co może wpłynąć na ich wyniki finansowe i notowania w niezbyt odległej przyszłości – Saroliya mówi tu o perspektywie czterech kwartałów.

Rynki kierują się emocjami

Powyższe ostrzeżenia wcale jednak nie muszą znaczyć, że już za chwilę dojdzie do poważnej korekty na giełdach.
– Rynki nie zawsze zachowują się racjonalnie. Kierują się również emocjami – zauważa Marcin R. Kiepas, główny analityk Fundacji FxCuffs.

Jego zdaniem logika odwołująca się przy tym do doświadczeń przeszłości, nakazuje, by wypatrywać szczytu na amerykańskiej giełdzie, ale na głębokie i poważne załamanie wcale nie jesteśmy jeszcze skazani.

Czytaj więcej: Zadłużenie Amerykanów na kartach najwyższe w historii. Grozi nam nowy krach?

– Amerykański rynek ostatnio długo i mozolnie zdobywał kolejne szczyty. I to nawet, gdy już wydawało się, że to koniec wzrostów – dodaje. Hossie nie przeszkodziło np. zaostrzanie polityki monetarnej przez Fed, napięcia na Półwyspie Koreańskim, ani utrata wiary w reformy gospodarcze Trumpa.

Zdaniem Marcina Kiepasa, istnieje 25 proc. prawdopodobieństwa, że do głębszej korekty na amerykańskiej giełdzie dojdzie jeszcze w tym roku.

To jednak wcale nie znaczy, że na GPW będziemy w najbliższym czasie obserwować wyłącznie wzrosty. – Nasza giełda od dłuższego czasu, podobnie jak inne mniejsze rynki, boryka z problemem lokowania inwestycji największych graczy giełdowych na dużych rynkach – w tym amerykańskiej giełdzie. Tam są wzrosty – inwestorzy niechętnie więc kupują akcje na rynkach wschodzących – zauważa.