W Syrii stoją po przeciwnych stronach. Ale ropa ich jednoczy

W poniedziałek Arabia Saudyjska i Rosja zgodziły się, by przedłużyć obowiązujące porozumienie OPEC i 11 nienależących do kartelu krajów o ograniczeniu wydobycia ropy naftowej. Ropa podrożała o ponad dwa procent.

Saudowie i Rosjanie dogadali się nie tylko, by przedłużyć porozumienie zawarte pod koniec listopada, ale również udało im się dojść do porozumienia, by je rozciągnąć nie na sześć miesięcy, jak pierwotnie planowano, ale na dziewięć – do maja 2018 roku.

Czytaj więcej: Co ustalił OPEC pod koniec ubiegłego roku?

We wspólnym oświadczeniu Khalid Al-Falih, minister energii, przemysłu i zasobów mineralnych Arabii Saudyjskiej oraz Aleksandr Nowak, rosyjski minister energii napisali, że „zrobią co trzeba”, by zmniejszyć nadmierne teraz ich zdaniem zapasy ropy naftowej na świecie. To w domyśle, ma doprowadzić do wzrostu cen czarnego złota.

A przebywający właśnie w Pekinie Władimir Putin komplementował Saudów, mówiąc między innymi, że Arabia Saudyjska chce stabilnych i uczciwych cen ropy naftowej.

Tak dużą zgodność poglądów dwóch państw, które politycznie często stoją po przeciwnych stronach barykady – np. w wojnie w Syrii – tłumaczą wspólne interesy. Arabia Saudyjska i Rosja to dwóch największych producentów ropy naftowej na świecie – łącznie kontrolują jedną piątą jej wydobycia. I zarówno dla Moskwy, jak i dla Rijadu zyski ze sprzedaży ropy są kluczowym elementem wpływów do budżetu państwa.

Czytaj więcej: W marcu Fitch obniżył rating Arabii Saudyjskiej.

Daleka droga do celu

W poniedziałek pomysł przedłużenia porozumienia o ograniczeniu wydobycia ropy naftowej poparł między Kazachstan i Oman – kraje będące producentami ropy, ale nie należące do OPEC.

Samą organizację, mimo zakończonych sukcesem rozmów saudyjsko-rosyjskich,, czeka jeszcze sporo negocjacji przed 25 maja. Wtedy przedstawiciele OPEC mają się spotkać w Wiedniu i podjąć ostateczną decyzję o dalszym ograniczaniu produkcji ropy.

Nie wszystkim nowa umowa na dziewięć miesięcy może się spodobać. Półroczną woli np. Irak, który bardzo dynamicznie zwiększa ostatnio swoje wydobycie.

Bez względu jednak na ostateczny kształt porozumienia, jego wpływ na rynek i ceny ropy naftowej będzie nie tak duży, jak chcieliby to członkowie organizacji.

Amerykanie nie uczestniczą w tych rozmowach, a wydobywają coraz więcej ropy. Od połowy ubiegłego roku do teraz udało im się zwiększyć jej produkcję o 10 proc. To powoduje, że drastyczne podwyżki cen ropy naftowej w najbliższej przyszłości raczej nas nie czekają.