Poważne problemy Ubera. Ważni menedżerowie opuszczają firmę

Ubera opuszcza właśnie Rachel Whetstone, szefowa komunikacji. Dzieje się to miesiąc po odejściu dyrektora operacyjnego i serii innych wydarzeń kompromitujących amerykańską spółkę lub utrudniających jej działalność.

Uber przeżywa trudne chwile. Z firmy technologicznej, która wpadła na pomysł, jak dzięki aplikacji na smartfony zarabiać na przewozach taksówkowych na całym świecie, odchodzi właśnie Rachel Whetstone, szefowa komunikacji. Nie podała powodów rezygnacji. Nie zrobił też tego jej pracodawca.

Whetstone przyszła do Ubera w 2015 roku z Google i ostatnio z niewielką skutecznością próbowała powstrzymać postępującą erozję medialnego wizerunku firmy kierowanej przez Travisa Kalanicka. Odchodzi mniej więcej miesiąc po tym, jak Ubera opuścił – po krótkiej półrocznej pracy – Jeff Jones, dyrektor operacyjny firmy i Ed Baker, członek zarządu odpowiadający za rozwój produktu i wzrost.

Te dymisje, co gorsza, wpisują się w całą serię negatywnych informacji związanych z firmą, których prawdziwy wysyp pojawił się w tym roku.

Czytaj więcej: Ile zapłacimy za taksówkę w przyszłości?

Molestowanie i kłótnia z kierowcą

W lutym np. Susan Fowler, była inżynier zatrudniona w Uberze, napisała o praktykach molestowania seksualnego, z którymi się spotkała w pracy. Kilka dni później New York Times napisał o mocno seksistowskiej kulturze panującej w firmie oferującej tanie przejazdy taksówkowe.

W drugiej połowie lutego Uber został oskarżony przez spółkę zależną Google o kradzież pomysłu związanego z autonomicznymi samochodami.

Pod koniec lutego natomiast świat zobaczył film, jak Kalanick pokłócił się z przewożącym go kierowcą Ubera, który zarzucił mu, że spadające stawki za przejazdy doprowadziły go do bankructwa.

Rozpędu nabrała również sprawa z Fowler. Była inżynier w Uberze napisała, że jej były pracodawca oskarża ją o to, że zniechęca część klientów. Uber zatrudnił też dodatkową firmę prawniczą, która ma przyjrzeć się zarzutom Fowler.

Czytaj więcej: Energa zaczęła pożyczać elektryczne samochody. Na razie nielicznym.

Uber wypychany z Europy

Do tego Uber pod koniec marca poinformował o zakończeniu działalności w Danii po wprowadzeniu nowych przepisów utrudniających mu działalność. Kilka dni temu dodatkowo poinformowano o decyzji włoskiego sądu, który uznał amerykańską spółkę za nieuczciwą konkurencję wobec normalnych taksówek i zakazał jej działalności. Uber będzie się odwoływał.

Jednak widać, że spółka jest stopniowo wypychana z Europy. Jej działalność jest już blokowana na Węgrzech, a pewne utrudnienia spotykają Ubera również we Francji, w Niemczech, Belgii i Holandii.

I może być jeszcze gorzej. W tym roku Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej rozpatrzy skargę hiszpańskiej firmy taksówkowej. Twierdzi ona, że Uber powinien podlegać tym samym europejskim regulacjom, co branża taksówkowa.

I to wydaje się być największym problemem dla amerykańskiej spółki. Coraz więcej grupie ludzi na całym świecie nie podoba się pomysł, by na przejazdach taksówkowych miała zarabiać spółka gdzieś z drugiego końca świata. Entuzjazm do firmy budowanej przez Travisa Kalanicka nie jest tak duży, jak kilka lat temu.