Historyczny przełom. Elektrownie słoneczne tańsze już od wiatrowych. A prąd z węglowych droższy dwa razy

Z danych regularnie zbieranych przez agencję Bloomberg wynika, że 2016 rok przejdzie do historii w energetyce. Energia słoneczna stała się najtańszym źródłem prądu na świecie.

Przełomowy rekord padł w sierpniu w Chile. Zorganizowano aukcję, na której tamtejsi operatorzy sieci elektrycznych chcieli jak najtaniej kupić energię elektryczną. Wygrała ją hiszpańska spółka Solarpack Corp. Tecnologica, która zaproponowała cenę 29,10 dol. (niecałe 125 zł) za jedną MWh prądu pochodzącego z budowanej właśnie na północy Chile nowej elektrowni słonecznej o mocy 120 MW. To oczywiście cena hurtowa, ale i tak brzmi szokująco nad Wisłą, gdzie Kowalski za jedną megawatogodzinę musi zapłacić ponad 500 zł.

W tym samym przetargu w Chile brali również udział inni dostawcy energii. Najtańsza oferta na prąd z elektrowni wiatrowej wyniosła 38,10 dol. za jedną MWh, elektrownia opalana gazem chciała za tę samą ilość energii 47 dol., węglowa – 57 do., wodna – 60 dol., a geotermalna – 66 dol.

Czytaj więcej: To może być rewolucja. We Francji budują drogę, która będzie produkować prąd.

Pustynia, wysoko w górach. Ale…

Lokalizacja nowej elektrowni spółki Solarpack w Chile została wybrana bardzo starannie. Farma z panelami fotowoltaicznymi powstaje blisko równika, wysoko w Andach, na pustyni Atakama będącej jednym z najbardziej słonecznych i bezdeszczowych miejsc na świecie. To idealne miejsce na elektrownię słoneczną.

Ale gwałtownie spadające ceny paneli fotowoltaicznych spowodowało, że opłacalne stało się budowanie farm słonecznych również w tych miejscach, gdzie słońca jest mniej. Wg wyliczeń ekspertów Bloomberga w ramach projektu Bloomberg New Energy Finance w tym roku średni koszt budowy nowych elektrowni słonecznych w 58 krajach rozwijających się spadł poniżej kosztów budowy elektrowni wiatrowych – do poziomu 1,65 mln dol. za instalację o mocy 1 MW. W wypadku elektrowni wiatrowych ten koszt wynosi teraz 1,66 mln dol. za 1 MW mocy nowej instalacji.

To przełom. I do tego tłumaczy on boom, który rozpoczął się w energetyce takich krajów jak Chile czy Chiny. To głównie w takich krajach powstają bowiem nowe instalacje słoneczne.

W tym roku wg szacunków Bloomberg New Energy Finance na świecie powstały farmy słoneczne o łącznej mocy 70 GW i wiatrowe o mocy 59 GW. Dla porównania moc wszystkich polskich elektrowni sięga 40,5 GW.

Czytaj więcej: Nowy konflikt z Francuzami po fiasku zamówienia na Caracale? Rząd blokuje sprzedaż elektrowni.

Dalszy boom oczywisty. Nie w Polsce

Zdaniem ekspertów Bloomberg New Energy Finance boom w energetyce słonecznej w krajach rozwijających się będzie trwał. To najtańsze źródło nowej energii – najłatwiej więc i najszybciej można osiągnąć wzrost produkcji prądu, sięgając teraz po ogniwa fotowoltaiczne.

Bloomberg New Energy Finance podkreśla, że inaczej wygląda sytuacja w krajach OECD – w tym w Polsce. Popyt na nową energię nie rośnie w nich tak szybko, jak na rynkach rozwijających się. Poza tym nowe instalacje muszą konkurować z dużymi działającymi już elektrowniami węglowymi, gazowymi czy jądrowymi. Często dotowanymi i cieszącymi się dużym wsparciem politycznym – jak np. w Polsce.

Tak więc wiele wskazuje na to, że biedniejsze Południe Świata będzie miało szybciej energetykę opartą na odnawialnych źródłach energii niż bogatsze kraje Północy. I do tego będą miały tańszy prąd, który znakomicie ułatwi im konkurowanie z bogatszymi państwami.

Foto: Solarpack Corp. Tecnologica.

2 thoughts on “Historyczny przełom. Elektrownie słoneczne tańsze już od wiatrowych. A prąd z węglowych droższy dwa razy

  1. Za Pisiorów raczej się nic nie zmieni a może pogorszyć bo sekta smoleńska stawia mocno na deficytowe i smogowe górnictwo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *