500 plus. Polaków niewiele przybędzie, ale za to życie staje się bardziej znośne

Jednoznaczna ocena programu Rodzina 500 plus jest niemożliwa. Mówiąc trywialnie, ma on plusy i minusy. Z jednej strony, w bardzo niewielkim stopniu przyczyni się do wzrostu liczby urodzin nad Wisłą. Z drugiej jednak, dzięki niemu życie w Polsce dla wielu staje się zdecydowanie bardziej znośne.

Nie mają racji najgłośniejsi krytycy programu 500 plus. Nie mają jej też jego wielcy zwolennicy. Prawda o efektach jednego z największych programów społecznych w III RP leży, jak mało kiedy, naprawdę pośrodku, co potwierdzają zarówno reakcje i zachowania jego beneficjentów, jak i wcześniej nieznane lub słabo akcentowane liczby z rządowych dokumentów.

Polaków nie przybędzie wielu

PiS program Rodzina 500 plus przedstawiał przede wszystkim, jako program pronatalistyczny. Miał być jednym z elementów szerszej strategii wzrostu liczby urodzin nad Wisłą. Tymczasem już wiemy, że dzięki niemu w Polsce nie pojawi się zbyt wielu nowych obywateli. Wiemy to, nie dlatego, że tak nam się wydaje, ale z poważnych dokumentów rządowych.

W najnowszej aktualizacji do programu konwergencji, w której rząd pisze w detalach o finansach państwa i którą wysłał w kwietniu do Brukseli, sporo jest wyjaśnień, analiz i prognoz związanych z programem 500 plus. W tym szacunek, jak bardzo poprawi on liczbę urodzin w Polsce.

– Zgodnie z szacunkami Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, wprowadzenie programu Rodzina 500 plus spowoduje łączny wzrost liczby urodzeń o 289 tys. (tj. o ok. 7,6%) w latach 2016-26. Odpowiada to współczynnikowi dzietności na poziomie 1,6 w 2025 r., co oznacza wzrost prognozowanego współczynnika dzietności o 0,16 w tym roku w porównaniu ze scenariuszem bez programu Rodzina 500 plus – czytamy.

Tak więc, wg rządu, za dodatkowe niecałe 300 tys. urodzin zapłacimy około 200 mld zł w niecałe 11 lat. Bardzo drogo. Jakiś efekt jest, ale nie oszukujmy się – więcej o 300 tys. młodych Polaków na przestrzeni ponad dekady nie zmieni znacząco naszego fatalnie niskiego wskaźnika urodzin. By było dobrze, wskaźnik urodzeń trzeba podnieść do 2,1 a nie 1,6.

500 plus jako narzędzie pronatalistyczne jest więc bardzo mało skuteczny.

Czytaj też: W Polsce rząd uruchomił program wsparcia każdej rodziny z minimum dwójką dzieci. W Szwajcarii rozważono ostatnio, by każdemu państwo dało miesięczną pensję wysokości 2,5 tys. franków.

500plus 500plus-detale

Chleb dla tych, co go nie mieli

Paradoksalnie jednak, niewielka skuteczność w poprawianiu wskaźników demograficznych Polski, absolutnie go nie przekreśla. 500 plus wydaje się przede wszystkim największym w historii III RP dotąd uruchomionym programem socjalnym. Niosącym – bez przesady – zbawienne skutki dla milionów.

A o tym, że zbawienne można się dowiedzieć np. zarówno z reportażu Ewy Kalety z Dużego Formatu, wydrukowanego pod koniec czerwca, jak i z szacunków rządu.

Kaleta odwiedziła ubogie gminy Ćmielów i Jastrząb – pierwsza z województwa świętokrzyskiego, druga z mazowieckiego. Już sam tytuł tekstu – „Wieś wydaje 500+. Kobiety szczęśliwsze są” – sugeruje, że nowe świadczenie zmieniło w nich bardzo wiele. A późniejsze obrazki z reportażu, to już tylko potwierdzają. – Kupiłam kwiaty do ogródka, a reszta na życie: ubrania z „ciuszka”, jedzenie, już nie kiszkę tanią, ale z indyczka szyneczkę dla chłopców. Kupiłam też kilka chlebów na zapas, do zamrażarki wstawiłam. Na czarną godzinę, bo było i tak, że chleba mało miałam. Jak dzieckiem byłam, to chleba brakowało, i jak własne dzieci mam, to też bywało, że się o ten chleb martwiłam. Spokojniej zasypiam, jak wiem, że jest zapas – mówi jednak z bohaterek tekstu.

I to nie jest pojedynczy ekstremalny przykład. 500 zł wypłacane na jedno dziecko naprawdę bardzo zmieniło życie mieszkańców dwóch biednych gmin gdzieś w Polsce B. A takich miejsc jest dużo więcej.

500 plus – potężny wzrost dochodów najuboższych

Rząd doskonale wiedział, że 500 plus będzie co najmniej w bardzo dużym stopniu programem socjalnym. – Proponowane rozwiązanie ma też przeciwdziałać ubóstwu dzieci, szczególnie w rodzinach wielodzietnych. Z tej przyczyny dochody ze świadczenia wychowawczego zostały wyłączone z katalogu dochodów, które bierze się pod uwagę przy przyznawaniu świadczeń rodzinnych oraz świadczeń z pomocy społecznej – czytamy na stronie 46 aktualizacji do programu konwergencji.

I dalej, że dodatkową korzyścią z wprowadzenia tego programu będzie zwiększenie dochodu do dyspozycji najuboższych gospodarstw domowych. Jest też tabela – patrz poniżej – z której dowiadujemy się, jaki jest prognozowany przeciętny udział pieniędzy z 500 plus w dochodach do dyspozycji gospodarstwa domowego. I wypadku rodzin najuboższych sięga on aż 38,7 proc.!

tabela

W świetle tych danych nie dziwi już fakt, że program 500 plus zmniejszy i już zmniejsza skalę biedy w Polsce. – Wzrost dochodu do dyspozycji przyczyni się do ograniczenia ubóstwa. Szacuje się, że ubóstwo ustawowe spadnie (w zależności od przyjętej metodologii) o ok. 4-6 pkt. proc., a ubóstwo relatywne liczone według metodologii Eurostatu o ok. 4 pkt. proc. – czytamy w rządowym dokumencie.

Atomowe oddziaływanie programu

Miał rację Paweł Kowal, polityk Polski Razem i wcześniej partii Polska jest Najważniejsza, w środowisku której zresztą po raz pierwszy pojawiły się pomysły programu przypominającego realizowany teraz przez PiS program 500 plus, kiedy mówił o jego atomowym oddziaływaniu na całe nasze życie polityczne, społeczne i gospodarcze. Popatrzmy jeszcze raz na powyższą tabelę. Pieniądze z nowego programu są bardzo znaczącą częścią dochodu nie tylko najbiedniejszych rodzin, ale również znacznej pozostałej części polskich gospodarstw domowych – dla niemal wszystkich mają duże znaczenie. Jesteśmy jednak dość biednym społeczeństwem…

A to powoduje, że dzięki 500 plus życie nad Wisłą staje się bardziej znośne. Niektórzy za pieniądze z programu kupią chleb i go zamrożą, na który wcześniej brakowało, inni tablet dla dziecka, używany samochód itd. To są ważne rzeczy.

Co można zmienić?

Z powyższej tabelki wynika też, że trudno o łatwe zmiany w nowym świadczeniu. PiS nie zdecydował się na wprowadzenie ograniczenia dochodowego do nowego programu, bo świadczenie niesie ulgę milionom. Dla garstki tych, dla których nie ma znaczenia, nie było sensu bawić się w budowanie kłopotliwych, dodatkowych regulacji. Grała tu swoją rolę oczywiście również polityka – lepiej dać coś więcej grupie osób, niż mniejszej. Tak więc zabawy w ograniczanie świadczenia dla bogatszych wydaje się bez sensu i bez szans.

Staranniejsza dystrybucja pieniędzy z programu wśród głęboko dysfunkcyjnych rodzin? Może. Ale nie myślmy, że to przyniesie wielkie oszczędności lub znaczące korzyści. Po pierwsze tego rodzaju działania powoli ruszają (konkretne produkty zamiast pieniędzy do ręki), po drugie znakomita większość naszego społeczeństwa jednak tego nowego szmalu nie przepija.

A może skoro w ogóle cały program jest głównie socjalny, a nie pronatalistyczny, to lepiej byłoby go powiązać z jakimś innym kryterium niż posiadanie co najmniej dwójki dzieci? Teoretycznie to możliwe, ale kryterium z liczbą dzieci i ich wiekiem jest łatwo weryfikowalne i sprzyja takiej dystrybucji pieniędzy, w których biedniejsi dostają więcej – pamiętajmy, że zwykle biedni mają więcej dzieci.

Czy budżet to zniesie?

Mówiąc o programie 500 plus, nie sposób oderwać go od możliwości naszego budżetu, ani od dodatkowych korzyści i zagrożeń, jakie na poziomie makroekonomicznym niesie dla całej naszej gospodarki.

Po pierwsze, wydaje się, że jego finansowanie jest trudne, ale możliwe. Niskie bezrobocie, przyzwoity wzrost PKB powodują, że rosną dochody państwa z podatków. Program jest do udźwignięcia pod warunkiem, że PiS nie wprowadzi kolejnych bardzo kosztownych programów lub reform… i być może wprowadzi cięcia gdzieś indziej – np. zaoszczędzi na budowie dróg lub wydatkach na armię.

Jest też do udźwignięcia w świetle niewykluczonych podwyżek podatków – w końcu dzięki wprowadzeniu nowego jednolitego podatku zamiast składki ZUS i podatku dochodowego, można „pozyskać” nawet kilka dodatkowych miliardów złotych.

Czytaj też: Kto może zapłacić za likwidację stałych składek ZUS płaconych przez małe firmy?

Na pewno, to po drugie, programu 500 plus nie można odbierać jako wielkiego koła zamachowego naszej gospodarki. Pieniądze płyną głównie na konsumpcję, często związaną z importem – np. używane samochody, elektronika. Program nie sprzyja więc wzrostowi inwestycji – a to jeden z głównych celów wicepremiera Morawieckiego. Gdyby pieniądze z 500 plus zostały w budżecie, można by je było w coś zainwestować.

Co z kobietami na rynku pracy?

Program niesie też pewne zagrożenia społeczne – to wiemy już, zarówno z pierwszych sygnałów z Polski, jak i wniosków z podobnych programów realizowanych w Europie. Wypycha kobiety z rynku pracy. Część woli zostać z dziećmi w domu, zamiast iść do pracy.

Oczywiście zarówno problem mniejszych inwestycji, jak i mniejszej liczby kobiet na rynku pracy można próbować rozwiązać za pomocą dodatkowych działań w rodzaju np. poprawy warunków dla zagranicznego kapitału lub rozbudowy bezpłatnej sieci żłobków i przedszkoli, ale to wszystko wymaga decyzji politycznych i też kosztuje…

Niemniej jedno wydaje się pewne. Mimo niewątpliwych zagrożeń, jakie łączą się z programem 500 plus, niesie on też tak duże korzyści, że wydaje, że będzie z nami na lata. I dlatego, już spokojniej, można myśleć nad jego modyfikacjami – i powinna to robić również opozycja.

3 thoughts on “500 plus. Polaków niewiele przybędzie, ale za to życie staje się bardziej znośne

  1. (…)Pieniądze z nowego programu są bardzo znaczącą częścią dochodu nie tylko najbiedniejszych rodzin, ale również znacznej pozostałej części polskich gospodarstw domowych – dla niemal wszystkich mają duże znaczenie.(…)

    Należę do tej godnej pożałowania grupy i gówno z tego odczułem… moja rodzina nie dostała ani grosza. Założę się, że przy naszej biedzie, gdy najbiedniejsze dzieci praktycznie się nie wyprowadzają z domu rodziców tych rodzin jest tyle, aby cytat ten uznać za kłamstwo.

  2. (…)Wypycha kobiety z rynku pracy.(…)

    Nie na tyle, aby EET znajdowali pracę.

  3. Nieporozumieniem programu jest uznanie, że dziecka nie ma gdy kończy 18 lat. A to dopiero wtedy często zaczynają się poważne wydatki z nim związane. 500+ powinno być wypłacane tak długo jak dziecko się uczy w trybie dziennym, max do ukończenia 26 roku życia. M. in. z tego powodu moja rodzina nie zdecyduje się na kolejne dziecko, chociaż biologicznie i psychicznie jesteśmy do tego zdolni. Mamy dwoje dzieci, ale syn już jest samodzielny (ma też swoje dziecko) a córka w 1 klasie liceum. Oczywiście Państwo traktuje nas jakbyśmy mieli 1 dziecko-więc 500+ się nie należy. Gdybyśmy zdecydowali się na kolejne dziecko, to 500+ dostawalibyśmy przez 1 góra 2 lata i to w sytuacji, gdy będziemy musieli podjąć potężny wysiłek finansowania pobytu córki na studiach w mieście akademickim. Ja zarabiam prawie średnią krajową a żona ok. 2/3 tej średniej i dzisiaj żyjemy od 1-go do 1-go. Na podstawowe wydatki nam nie brakuje, ale o porządnych wakacjach, czy kupnie nawet na raty nowych samochodów (zamiast kilkunastoletnich rzęchów) – nie ma co marzyć. Jak córka pójdzie na studia, to będziemy musieli ostro zaciskać pasa. Gdzie tu miejsce na koszty wychowania jeszcze jednego dziecka ? Ten program musi być jeszcze mocno dopracowany żeby był skuteczny (zwiększył dzietność). No i muszą się pojawić inne elementy pozwalające mieć dużo dzieci i być aktywnym zawodowo (żłobki, przedszkola – nie za 1000 zł miesięcznie)

Comments are closed.