Dla Chińczyków Apple jest za drogi. Nie lubi go też władza w Pekinie

Sprzedaż Apple’a w Chinach spadła w minionym kwartale aż o jedną czwartą. Wyjaśnienia zarządu spółki dlaczego tak się stało, nie mówią całej prawdy.

Trudno znaleźć przykład innej dużej firmy poza producentem iPhonów, która na jednym z największych rynków świata – w Chinach – notuje w ciągu roku spadek sprzedaży aż o 26 proc. To nie wypadek przy pracy, to spektakularne tąpnięcie, to szok.

Tym większy, że inne duże i znane firmy nie raportują, że w Chinach jest załamanie i prawie nikt tam już nic nie kupuje. Wręcz przeciwnie. W pierwszym kwartale tego roku w Państwie Środka wzrosła sprzedaż między innymi doskonale znanej wszystkim sieci McDonald’s i spółki Caterpillar, wielkiego producenta maszyn budowlanych i górniczych.

Zarząd Apple’a twierdzi, że spadek przychodów w Chinach można wytłumaczyć głównie silnym spowolnieniem tamtejszej gospodarki i ogromnym sukcesem rok temu na tamtym rynku modeli iPhone 6 i iPhone 6 Plus – z nimi późniejszej generacji 6S trudno jest rywalizować.

Tim Cook, szef Apple’a twierdzi też, że za część słabej sprzedaży na chińskim rynku odpowiada umocnienie amerykańskiego dolara w stosunku do dolara hongkońskiego. To zmniejszyło sprzedaż w Hongkongu, na który przypada większa część sprzedaży amerykańskiego producenta na chińskim rynku.

Cook nie mówi całej prawdy

Ale to tylko część prawdy. Apple – i to jest najważniejsze – jest wypierany z Chin przez coraz sprawniej tam działających lokalnych producentów. Niektórych znamy, to Huawei i Xiaomi. O innych mało kto słyszał – to OPPO i Vivo, firmy które wg danych wiarygodnej firmy IDC w pierwszym kwartale tego roku weszły do pierwszej piątki największych producentów smartfonów na świecie, wypychają z niej Lenovo i Xiaomi.

– Tylko naprawdę bardzo bogaci, wysoko opłacani specjaliści kupują iPhony w Chinach – i nie mówimy tu o bardzo dużej grupie ludzi – powiedział w rozmowie z dziennikarką amerykańskiego portalu Marketwatch John Zhang, profesor marketingu i dyrektor Penn Wharton China Center, ośrodka badawczo-akademickiego w Pekinie powiązanego z amerykańskim Uniwersytetem Pensylwania.

Znakomita większość chińskiej, dynamicznie rosnącej, chińskiej klasy średniej kupuje smartfony największych chińskich marek w cenie poniżej 250 dolarów. To dużo taniej niż np. muszą zapłacić za nowego iPhone SE, który w Chinach zadebiutował mniej więcej miesiąc temu i którego cena zaczyna się na poziomie 399 dolarów.

John Zhang nie wróży sukcesu w Chinach iPhonowi SE, który ma być odchudzoną wersją flagowców z nadgryzionym jabłkiem. Nie tylko dlatego, że drogi. Błędem marketingowym jest, jego zdaniem, oferowanie na chińskim rynku nowego luksusowego smartfonu, który jest gorszy od wcześniejszych modeli, nadal bardzo drogi i do tego niewiele przewyższa konkurencyjne produkty chińskich producentów.

Komuniści nie lubią Apple’a

Apple ma też jeszcze jeden problem w Chinach. Nie cieszy się sympatią chińskich władz. Ponad tydzień temu Pekin zamknął serwisy iBook i iTunes Movies w Chinach. Tamtejsi użytkownicy nie mogą już „pożyczać” e-booków od Apple’a i oglądać filmów oferowanych przez kolegów Tima Cooka. To nie tylko obniża przychody amerykańskiej spółki, ale również obniża atrakcyjność sprzedawanego przez firmę sprzętu – zintegrowanego z płatnymi serwisami.

I co gorsza nie wiadomy, czy i kiedy serwisy Apple’a znowu zostaną uruchomione.

Czy Apple ma jeszcze szansę na to, by znowu zajaśnień pełnią blasku na chińskim rynku? Tak, ale pod jednym warunkiem. Musi pokazać przełomowe, bardzo innowacyjne urządzenie – przynajmniej takie jaki był iPhone 6 i jakim na pewno nie jest ani model 6S lub tym bardziej SE.

No i byłoby jeszcze super, gdyby nowy rewolucyjny produkt był nieco bardziej dopasowany do siły nabywczej chińskiej klasy średniej. Nawet w Chinach trudno liczyć na to, że dziesiątki milionów rzuci się po drogi towar luksusowy.

2 thoughts on “Dla Chińczyków Apple jest za drogi. Nie lubi go też władza w Pekinie

  1. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że z Cookiem za sterami (doceńcie żeglarską analogię 😛 ), okręt Apple może nie tyle osiadł na mieliźnie, co zdecydowanie wytracił prędkość. Apple potrzebuje nowej lokomotywy (zestawu żagli, trzymając się żeglarskiej poetyki), przełomu (przynajmniej marketingowego) jakim był pierwszy iMac, iPod czy iPhone. Apple Watch, mimo że fajny, takim dodatkowym ożaglowaniem na pewno nie jest.

Comments are closed.